Informacje

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział X

            Minął już miesiąc od wydarzenia z Ronem. Hermiona wciąż nie mogła w to uwierzyć. Ron? Ten Ron? Co pomyśli Pani Weasley, kiedy się dowie, że jej najmłodszy syn się wydziedziczył? Dlaczego wszystkich okłamał? Te pytania Hermiona zadawała sobie przynajmniej trzy razy na dzień. Nieuchronnie zbliżały się owutemy. Siedzieli teraz wszyscy  na śniadaniu. Hermiona przeglądała ''Proroka Codziennego''. Nagle przeczytała krótki artykuł z nagłówka gazety:

Tajemnicze zniknięcia.
W dniu 15. 06 zgłoszono zaginięcie dwóch mężczyzn pracujących w Ministerstwie. Dzień później zaginęła sekretarka Ministra Molly Backet. Dziś zgłoszono zaginięcie rodziny Glow. Co się wiążę z tymi zaginięciami? Minister Magii odmawia komentarza.
- Harry, zobacz- szepnęła Mionka do Wybrańca. Potter wziął gazetę i uważnie przeczytał krótki artykuł. Zmarszczył brwi. Po chwili odparł:
- Nie podoba mi się to.
- Co takiego?- zapytała Ginny
Harry przeczytał na głos artykuł.
- Myślicie, że to ma związek ze śmierciożercami?- zapytał Neville
- Wszyscy zostali wyłapani- odparła Hermiona
- Nie wszyscy- przypomniała jej Ginny
- Draco nie ma nic z tym wspólnego- powiedziała Miona
- Nie mam na myśli Draco, tylko jego ojca.
- Jest jeszcze dużo śmierciożerców, którzy cudem wykręcili się od Azkabanu- powiedział Harry
- Myślisz, że chcą zemsty za to, że zabiłeś Voldemorta?- zwróciła się do Gryfona Miona
- Na to wygląda.

              Hermiona stała na dziedzińcu. Miała na sobie ciemnofioletową sukienkę i czarne botki na obcasie oraz naszyjnik z serduszkiem.

Draco spóźniał się już piętnaście minut. Co mogło go zatrzymać? Wreszcie nadszedł. Wyraźnie zdyszany, wykrztusił:
- Hermiono, przepraszam że się spóźniłem, ale Blaise gadał jak najęty, jak zachować się na randce z dziewczyną. Ładnie dziś wyglądasz.
- Dziękuję. Nic się nie stało. Idziemy?- zpaytała Miona
- Jasne. Chodź- wziął ją za rękę i ruszyli korytarzami Hogwartu. Słońce już zaszło. Hermiona myślała, czemu jeszcze do tej pory Draco nie zaprosił jej na bal. A może już z kimś idzie?
- Słyszałaś o tych tajemniczych zaginięciach?- zapytał w końcu Draco
- Taak.. co o tym sądzisz?
- Uważam, że to sprawka mojego ojca. Powinni go zesłać do Azkabanu.
- Jeszcze nie miał procesu?- zapytała ze zdziwieniem Miona
- Nie. Ja też nie. Miono...-uklęknął na jedno kolano- Czy chcesz iść ze mną na Bal Pożegnalny?
Brązowooka zaniemówiła. Wpatrywała się w Malfoya minutę, zanim odparła:
- Oczywiście, mój drogi. Mogę cię pocałować?
- Pocałować?- powtórzył blondyn
- No wiesz, teraz, żeby było romantycznie i jak w romansach, powinieneś mnie namiętnie pocałować- zaśmiała się dziewczyna
- Oczywiście.- przyciągnął ją do siebie i zaczął całować.
Stali tak i nie mieli zamiaru się puścić Wreszcie z wielkim żalem Miona odsunęła sie od swojego chłopaka.Ten ujął  jej rękę i pocałował ją, mówiąc:
-Jesteś dla mnie droższa niż wszystkie galeony i klejnoty ma świecie.
          Dziewczyna spłonęła rumieńcem. Ruszyli znów korytarzem. Wszyscy przechodzący zwracali na nich zaciekawione twarze. Bo byli dość nietypową parą.. Gryfonka szlama i Ślizgon artystokrata? Nie brzmi to dość zbyt dziwnie?
- Draco?-zapytała po chwili Miona
- Tak?
- Pójdziemy do mnie?
- J-jasne- odparł z lekkim wachaniem w głosie Ślizgon.
Poszli w stronę dormitorium Hermiony. Gdy dziewczyna zamknęła drzwi Draco chwycił Gryfonkę i pociągnął ją do łóżka.
                                                                       *
            Miona obudziła się bardzo wcześnie. Ubrała się w fioletową bluzkę i miętowe rurki oraz czarne trampki. Sprawdziła, czy ma wszystkie potrzebne rzeczy, pocałowała śpiącego Dracona i ruszyła na śniadanie. W Pokoju Wspólnym było bardzo cicho. Za jakieś piętnaście minut będzie tu pełno od Gryfonów. Przelazła przez dziurę w portrecie i poszła szybkim krokiem w stronę Wielkiej Sali. Przypomniała sobie Bitwę o Hogwart. Pełno gruzów, palących się okien, przerażonych twarzy. Zaczęła rozmyślać o Ronie. Gdzie teraz przebywa? Co robi? I nagle przypomniała sobie, że miała wizję dotyczącą Weasleya,=. Może by tak warto pójść do Trelawney? Ona na pewno by jej powiedziała, co to znaczy.
            Wreszcie doszła przed wejście do Wielkiej Sali. Drzwi były zamknięte, więc Hermiona usiadła tuż obok wejścia i zaczęła czytać nową książkę, którą dostała od rodziców. Opowiadała ona o dziewczynie, kóra jednego dnia straciła wszystko- rodzinę, pracę, przyjaciół, chłopaka. Postanowiła popełnić samobójstwo. Ale na jej drodze stanęła dziewczynka, która uświadomiła jej wiele rzeczy. Bohaterka zrozumiała, co to miłość, przyjaźń, tolerancja. Miona nagle dostrzegła coś łaszącego się przy jej nodze. Była to Pani Norris. Za nią przybył Filch. Natychmiast ofuknął dziewczynę:
-A ty co tak siedzisz? Pozwolił ci ktoś?
- Ja czekam, aż w końcu będe mogła zjeść śniadanie- odparła z uśmiechem Hermiona. Filch mruknął coś niezrozumiałego. Otworzył drzwi i powiedział:
-Właź, byle nie miałem z toba problemów.
            Brązowooka mogła spokojnie spokojnie usiąść w Wielkiej Sali jedząc swoje śniadanie i czytając książke. Niedługo po jej wejściu przyszła Ginny z paroma nieznanymi Mionie Gryfonek. Ruda usiadła obok swojej przyjaciólki i bez słowa nałozyła sobie kiełbaskę i bekon czały czas skrobiąc coś w swoim  notatniku. Wreszcie Miona nie wytrzymała i zapytała:
- Co takiego tam piszesz?
- Zobaczysz w swoim czasie-odparła tajemniczo Ginny- O, dzień dobry Neville!
 Neville stał przed dziewczynami i wyraźnie zastanawiał się, co ma ze sobą zrobić. Wreszcie usiadła naprzeciwko ich i nałożył sobie jajecznicy.
- Dzień doobry- ziewnął.
Wtem przyszedł Harry. W ręce miał Proroka codziennego.
- Znowu zaginięcia- mruknął posępnie.- Znaleźli tę rodzinę
- I jak?- zapytała Ginny
- Martwi- odparł Harry.
 Nagle rozległ się krzyk:
- PANNA GRANGER DO MNIE!!!
**
Witajcie! Troszkę sie przedłużyło to pisanie tego rozdziału :P
Proszę o komentarze :D

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział IX

Siedziała obok Harry'ego. Był wściekły. Ginny płakała. Neville chodził tam i z powrotem mrucząc coś do siebie. Draco, czerwony na twarzy wycelował różdżką w Rona i wycedził przez zęby:
- Jak mogłeś nas okłamać?! Jak mogłeś mówić nam takie kłamstwa?! Jak mogłeś doprowadzić swoją siostrę do płaczu!? Dlaczego wszystkich okłamałeś?! Mówiłeś, że masz dziewczynę, a nie FACETA!
- To nie tak , jak myślicie, do cholery!- krzyknął Ron
- To jest tak, jak myślimy, Ron- powiedział cicho Harry.- A teraz zejdź mi z oczu. Nie chcę cię tu widzieć.
                                                                          *
         Hermiona obudziła się gwałtownie. Poniedziałek. Miona jęknęła cicho. Nie znosi poniedziałków, zwłaszcza teraz, kiedy nauczyciele dają góry zadań domowych. W dodatku dziewczyna i reszta uczniów z siódmego roku dostała list od zastępcy dyrektora, profesora Flitwicka która mówiła, że mają się stawić w opuszczonej sali do OPCM. Ciekawe, co takiego się stało? 
         Hermiona ubrała się, wzięła swoją torbę i wyszła na śniadanie. Po piętnastu minutach była już w opuszczonej sali OPCM. Nikogo jeszcze nie było, więc dziewczyna rozejrzała się niepewnie po klasie. Było tam bardzo duszno. Pewnie od paru ładnych lat tutaj nie wietrzono. W kącie sali stał wielki, zakurzony gramofon. Wtem do klasy weszła grupka Krukonów. Nazem zastanawiali się, co takiego może chcieć od nich Flitwick. Po dziesięciu minutach przyszli Puchoni i Ślizgoni. Wśród nich był Draco. Brązowookiej oczy rozbłysły z radości. Malfoy podszedł żwawym krokiem do dziewczyny i przytulił ją mocno. Blondyn powiedział do Miony:
- Chciałbym, żebyś teraz poznała Zabiniego.
Hermiona przełknęła ślinę. Cóż. Raz kozie śmierć. Czemu nie spróbować?
- Okej, chodźmy
Dracon wziął Gryfonkę za rękę i poprowadził ją do Ślizgona. Nie miał zbyt uradowanej miny.
- Blaise, to moja dziewczyna, Hermiona Granger. Hermiono, to mój przyjaciel, Blaise Zabini- Draco przedstawił szatynce jej przyjaciela. 
         Miona niepewnie wyciągnęła rękę w stronę Zabiniego. To samo uczynił Ślizgon. Nim się obejrzała, już śmiała się z najnowszego kawału Blaise'a. Zaakceptował ją. Draco był w siódmym niebie. Wreszcie przyszli Gryfoni a z nimi profesor Flitwick i McGonagall. Machnęła różdżką i klasa zamieniła się w salę idealną do tańca. Dyrektorka gestem chłopców zaprosiła na jeden koniec klasy, a dziewczęta na  drugi. Gdy wszyscy już wygodnie usiedli na stołach lub krzesłach, profesor McGonagall przemówiła:
- Jesteście już na ostatnim roku w Hogwarcie. Niektórzy wzięli udział w Bitwie o Hogwart- tu spojrzała na Harry'ego, Ginny, Hermionę i wielu innych uczniów.- Za co wam serdecznie dziękuję.- Uśmiechnęła się- Według tradycji Hogwarckiej po owutemach macie wziąść udział w Balu Pożegnalnym na którym będziecie wy i wasza rodzina. Rozdamy wam dyplomy ukończenia Hogwartu. Odbędzie się on w dzień zakmończenia roku szkolnego. Każdy z was musi mieć osobę towarzyszącą. Teraz zapraszam na lekcje.- i wyszła z sali, a za nią profesor Flitwick.
         Hermiona zbladła. Ma TAŃCZYĆ? Rety, ona nawet nie potrafi tańczyć, a co dopiero zaprosić kogoś na bal... Zaraz! Draco! Przecież ON może zaprosić ją na bal! 
- Miona?
- Tak Draco?- zapytała z nadzieją w głosie Hermiona

- Uważam, że powinniśmy powiedzieć Ginny i reszcie o tym , co w sobotę widzieliśmy.
Podniecenie zgasło równie szybko, jak się pojawiło. Gryfonka westchnęła i odparła:
- Taak. Co teraz masz?
- Opiekę Nad Magicznymi Zwierzętami- powiedział Malfoy- Ty też ją masz.
- Jak ja dawno nie widziałam Hagrida- rzekła Hermiona
- Ja też go nie widziałem. Ba, nikt go nie widział, bo sobie wziął urlop na.. A gdzie on w ogóle pojechał?- zapytał z ciekawością dziewczynę
- Bodajrze w góry polskie. 
          Byli już na bloniach. W samą porę, bo już było słychać dzwon ogłaszający nadejście lekcji. Na pewno będąc jeszcze przy starej sali do OPCM spóźniliby się na lekcje. Miona dojrzała Harry'ego, Neville'a, Ginny rozmawiającego z Hagridem. Niewiele się zmienił. Wciąż miał te same włosy, ale mniej bujne i gęste. Był bardziej opalony i nieco wyższy( a przynajmniej tak wydawało się Hermionie). Wreszcue ją dojrzał. Pomachał swoimi wielkimi rękami w ich stronę i nagle zamarł. Miona, podchodząc do Hagrida, przywitała się:
- Hagridzie! Jak było na wakacjach?
- O...E...- Hagridowi odebrało mowę na widok Draco Malfoya z Hermioną. Dlaczego akurat on?- pomyślał- Co się takiego stało, że z nim chodzi? A może mam jakieś przywidzenia?
- Ach, prawie zapomniałam- złapała się za głowę Miona- Wiesz... Ja i Draco chodzimy ze sobą.
- Zmieniłem się- wtrącił się błyskawicznie Draco- Naprawdę.
- Zmieniłeś się?- powtórzył Hagrid- Znam Hermionę bardzo dobrze, więc uważam, że jeśli taka osoba się w tobie zakochała, to musiałeś się rzeczywiście zmienić. Chodź, brachu- i przytulił biednego Malfoya z całej siły.
- Hagridzie, dobrze, daj już spokój- powiedziała Ginny
- Co? Och tak, przepraszam, fretko- powiedział Hagrid- WSZYSCY DO MNIE!!- ryknął
            Reszta dnia minęła bardzo przyjemnie. Pod wieczór wszyscy przyjaciele siedzieli w Pokoju Wspólnym Gryfonów. Jakimś cudem udało się przekabacić Grubą Damę mówiąc jej, że Malfoy ma uprawnienie do wchodzenia do Pokoju Wspólnego Gryfonów. Nie było najmniejszych problemów z tym, bo Gruba Dama po Bitwie o Hogwart stała się bardzo ufna. Gawędząc i śmiejąc się przy kominku Draco wziął Hermionę na bok.
- Chyba najwyższy czas, by im to powiedzieć. Nie możemy im tego nie powiedzieć, bo to się może dla nas źle skończyć
- Taak. Masz rację. Ale- nie będziesz mi tylko przytakiwał, tylko będziesz ze mną mówić?- zapytała Hermiona zanim zdążyła się ugryźć w język. Jaka ona jest czasami głupia. Skarciła siebie w myślach za tak głupie pytanie, a Draco odpowiedział:
- Naturalnie. Chodź- pociągnął dziewczynę na dwa wolne fotele. Gdy oboje już usadowili się w nich i wzięli głęboki wdech, zaczął mówić Draco:
- Posłuchajcie. W sobotę była nasza randka- tu spojrzał na Hermionę- Zobaczyliśmy coś, co nami bardzo wstrząsnęło.
- Co takiego?- zapytał Harry
- Rona całującego się z kimś.
- No to chyba dobrze, nie?- powiedział Neville
- No.. nie całkiem- wtrąciła się Hermiona- On się całował z chłopakiem
              Ginny zaczęła się krztusić własną śliną. Harry popatrzył na nich jak na wariatów. Wtem z hukiem rozwarły się drzwi do Pokoju Wspólnego. Wszedł Ron. Nie miał na sobie normalnego stroju czarodzieja, tylko czarną, skórzaną kurtkę i długie złote wisiory. Uśmiechnął się na ich widok.
- Czołem wszystkim! Patrzcie, zarobiłem sobie niezłą kasę i kupiłem se takie cacka- zaprezentował się przyjaciołom, ale wszyscy milczeli. Po dłuższej ciszy odezwała się Ginny:
- Nie było cię przez cały dzień. W sobotę Hermiona i Draco widzieli, jak całujesz się z jakimś facetem. Czy to prawda?
- Aaa..- machnął lekceważąco Ron ręką- Miałem wam to teraz powiedzieć. Cieszycie się?
- Od ilu dni się potykacie i kim on jest?- zapytał sucho Neville. Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta.
- Od jakiś paru miesięcy..- odparł z wachaniem w głosie Ron
- I nam tego nie raczyłeś powiedzieć?- powiedział Harry
- Ojej.. zapomniało mi się..
- ZAPOMNIAŁO CI SIĘ!?- wrzasnęła na cały głos Ginny- SKĄD WYTRZASNĄŁEŚ PIENIĄDZE!?
- Ja.. Tego.. Wiecie..- zaczął Ron niepewnie i opadł na najbliższy fotel- Przez cały dzień próbowałem coś gdzieś zarobić. Znalazłem doskonale płatną robotę.
- A Hogwart? Musisz się uczyć!- żachnęła się Miona
- Co to za robota?- zapytał po raz pierwszy Draco
- Jestem.. Sprzedaje narkotyki dla mugoli.
Hermiona zbladła. Ron? Dilerem narkotykowym? Niemożliwe, to jakiś zły sen, zaraz się z niego obudzi...
Ale to nie był sen. To była ponura rzeczywistość
- Okłamałeś nas- powiedział sucho Neville
- Przyjaciół się nie okłamuje- dodał cicho Draco
- Sam to powiedziałeś- rzekła Hermiona
              Miona spojrzała na Harry'ego. Był wściekły. Ginny zaczęła szlochać. Neville chodził tam i z powrotem mrucząc coś do siebie. Wreszcie Draco wstał i wycelował różdżką w Rona
- Jak mogłeś nas okłamać?! Jak mogłeś mówić nam takie kłamstwa?! Jak mogłeś doprowadzić swoją siostrę do płaczu!? Dlaczego wszystkich okłamałeś?! Mówiłeś, że masz dziewczynę, a nie FACETA!
Przypomniała sobie.
Widziała już to.
Ale w swoim własnym śnie.
-To nie tak, jak myślicie, do cholery!- krzyknął Ron
Te same dialogi..
- To jest tak, jak myślimy- powiedział cicho Harry- A teraz wyjdź. Zejdź mi z oczu.
Ron wstał.
- TAK!? TO WYCHODZĘ! NIE ZNAM WAS, CIEBIE I CAŁEJ MOJEJ RODZINY! WYRZEKAM SIĘ ICH!!!- i wyszedł z Pokoju Wspólnego. Ginny wtuliła się w Harry'ego
***
Witam was z nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Dziękuję za wszelkie miłe komentarze.
Hejty mile widziane ;D
Następny rozdział tak jakoś w tym samym czasie. Kolejne rozdziały będą się pokazywać co mniej więcej jakieś 4-6 dni. Ale - jeśli wena dopisze- pokażą się wcześniej :P

wtorek, 13 sierpnia 2013

Liebster Blog Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 10 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. 

Nominacje otrzymałam od: http://zakazana-milosc-moze-byc-slodka.blogspot.com

Odpowiedzi na pytania:

1. Jakiego masz patronusa?
Fretkę
2. Śmierciożercy czy Zakon Feniksa?
Pół na pół. Snape byłby dumny :P
3. Dramione czy Drinny?
Zdecydowanie Dramione
4. Dlaczego taka tematyka?
Bo... cóż, Dramione to mój ulubiony parring, łatwo mi się go pisze i wymyśla historie :D
5. Do jakiego Hogwarckiego domu należysz?
Ravenclaw
6. Drugie imię?
Brak :D
7. Ulubiony pairring?
Dramione, jak już wcześniej wspomniałam
8. Jaką postać z HP lubisz najbardziej i dlaczego?
Są dwie- Severus Snape, bo pokazał, że prawdziwa miłość istnieje nawet po śmierci i Zgredek, który zainponował mi tym, ze był gotów oddać życie za swoich przyjaciól.
9. Co dla ciebie znaczy pisanie historii/opowiadań?
Pasją, czymś, co mi wychodzi najlepiej. Ale też poprawianiem swojego ee.. rzemiosła :)
10. Masz jakieś inne blogi? Jeżeli tak to podaj link.
Nie.

Moje pytania:
1. Kiedy zaczęła się twoja przygoda z Harrym?
2. Ile lat?
3. Twoja różdżka?
4. Kogo z Golden Trio lubisz najbardziej?
5. Masz rodzeństwo?
6. Imię przyjaciela/ przyjaciólki
7. Jakiego wykonawcy słuchasz?
8. Dlaczego piszesz bloga?
9. Kim chcesz zostać w przyszłości?
10. Twoje ulubione zwierzę.

Gratuluję nominowanym osobom, które mnie nominowały :P


sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział VIII

Biegła przez las. Ciemny, pełen mroku. Szybko się odwróciła. Zobaczyła czarną sylwetkę zbliżającą się do niej. Nagle się zatrzymała. Przed nią stali Neville, Harry, Ron, Ginny, jej rodzice i Draco. Gdy próbowała do nich podbiec oni rozpływali się w powietrzu. Wokół niej leżało wiele ciał. Ku jej przerażeniu były to ciała jej przyjaciół i chłopaka, którego tak bardzo kochała. Chciała krzyczeć, ale nie mogła. Nagle ktoś złapał ją za ramię. Błyskawicznie się odwróciła. Był to mężczyzna bez twarzy. Tam, gdzie miały być oczy wychodziły wielkie, czarne pająki. Podniósł rękę  do góry. W niej miał błyszczący nóż. Cisnął nim prosto w serce dziewczyny.
                                                                            *
          Hermiona obudziła się z krzykiem. Na jej czole spływał pot. Spojrzała na budzik stojący na szafce nocnej. Była już dziesiąta. Jak to dobrze, że dziś sobota. Wstała i zaczęła się ubierać. Umyła zęby i ruszyła na śniadanie. W Wielkiej Sali jak zwykle był szum i gwar. Dziewczyna usiadła obok Neville'a. Rozglądnęła się po sali. Dojrzała swojego ukochanego. Uśmiechnęła się w jego stronę. Ten odwzajemnił uśmiech. Zobaczył to jego najlepszy przyjaciel, Zabini. Obdarzył dziewczynę nienawistnym spojrzeniem. Draco szturchnął łokciem swojego przyjaciela. Zaczął pisać coś na kartce. Po chwili mała karteczka przyleciała do Hermiony. Miona rozłożyła liścik i przeczytała:
Może byśmy się tak gdzieś wybrali? Jest dziś sobota, więc może pójdziemy na jakiś spacer we dwoje? Przy okazji: Zabini chce cię poznać. Jeśli zgadzasz się co do spaceru i zapoznania cię z Blaise'em, odeślij liścik i napisz, czy się zgadzasz,czy nie.
Brązowooka zastanowiła się przez chwilę. Czy chce spotkać się z Zabinim? Wiedziała, że Draco chciałby, by jego dziewczyna i najlepszy przyjaciel mimo tego, że tak się kiedyś nienawidzili polubią się. Westchnęła. Robię to dla Draco, pomyślała i odpisała:
Okej, zagadzam sie. Tylko kiedy indziej z Zabinim, dobrze? Co do spaceru- możemy umówić się na 16 po południu, co ty na to?
Wysłała karteczkę z strone stołu Ślizgonów. Czekała, co odpisze jej Malfoy. Ten tylko wyciągnął kciuk w górę. Czyli pasuje mu tak godzina. I teraz Hermiona zauważyła, że nie ma w co sie ubrać. Przecież to w pewnym sensie randka! Zwróciła się do Ginny:
- Ginny. Mam sprawę. Umówiłam się z Draco na randkę, a nie mam się w co ubrać.
- Hm..- zamyśliła się Ruda- Zapowiada się dziś słonecznie, więc może postawisz na sukienkę? Mam parę ładnych.
- Jesteś wielka- powiedziała z pełną buzią Hermiona. Połknęła swojego tosta i pocałowała w policzek dziewczynę- Takie osoby jak ty to skarb.
- Niewielka sztuka- Ginny próbowała zachować skromność, ale z wielkim trudem tłumiła podniecenie. U niej to było normalne. Nawet niewielka pochwała wprawiała ją w wyjątkowo świetny nastrój. Miona zaczekała, aż jej przyjaciółka zje całe swoje śniadanie i pójdzie za nią do jej dormitorium by tam obgadać przeróżne sprawy, czasem kompletnie nieważne co było cotygodniowym rytuałem. Wreszcie Ginny odeszła od stołu i bez słowa ruszyła z Hermioną do dormitorium. Po chwili były już na miejscu. Ruda usiadła w wysokim, wysłużonym już fotelu.
- Więc... O której masz zamiar iść z tą twoją fretką na randkę?
- Ja nawet nie wiem, czy on to traktuje jak randkę- mruknęła posępnie Miona- A może on kocha mnie, ale jako przyjaciela?
- O co ci znowu chodzi? Nie masz innych zmartwień? Na pierwszy rzut oka widać, że jest tobie zakochany po uszy. Oczy zaczynają my błyszczeć gniewnie, gdy jakiś facet na ciebie spojrzy.
- Tak myślisz?- zaciekawiła się brunetka. Jeszcze nigdy nie miała okazji zobaczyć, jak reaguje na chłopców, którzy się na nią patrzą, często z niewielkim pożądaniem.
- Rety, jakaś ty głupia- złapała się za głowę Ginny- mówię ci, że jest tak, a nie inaczej.
         Hermiona odetchnęła z ulgą. Więc może być spokojna, że Draco jej nie zostawi. Mijały godziny. Dziewczyny rozmawiały o swoich chłopakach, wspominały czasy w szkole, kiedy byli jeszcze dziećmi. Nagle Hermiona zorientowała się, ze została jej tylko godzina do spotkania z Draco. Zaczęła histeryzować. Ginny pokręciła ze zrezygnowaniem głową i otworzyła szafę Miony. Ku przerażeniu bohaterki zasłoniła sobie twarz rękami i z trudem stłumiła okrzyk. Czy jest aż tak źle? Ma taki fatalny gust? Ruda wyciągnęła piękną niebieską sukienkę o której istnieniu brązowooka nie miała zielonego pojęcia.
- Skąd masz taką śliczną kieckę?!- krzyknęła Ginny. 
- Nie wiem. Pewnie kiedyś ją od kogoś dostałam. Mam ją założyć?- zapytała Hermiona
- Obowiązkowo! Już, ubieraj się! Zaraz znajdę ci buty i jakieś dodatki.
       Miona wzruszyła ramionami. Bo cóż innego miała zrobić? Zabrała ze sobą sukienkę i weszła do łazienki. Po paru minutach wyszła z niej i stanęła przed przyjaciółką czekając na jej opinie.
- Nonono... Bosko. Pięknie. Rewelacyjnie. Okej, wkładaj te buty i naszyjnik.- Ginny podała jej kremowe buty i niebieski naszyjnik z sówką.


Hermiona założyła obuwie i naszyjnik, po czym pożegnała się z przyjaciółką i ruszyła pod dormitorium Draco. Dumnie krocząc w stronę dormitorium nie było możliwe, że jakiś chłopak zwrócił na nią uwagę, choćby najmniejszą. Wreszcie dostrzegła go. Ubrany był w biały T- shirt , jeansy i czarne trampki. Cały Malfoy. Gdy tylko zobaczył Mionę wychodzącą zza rogu doszedł do wniosku, że trafiła mu się najpiękniejsza, najmądrzejsza i jedna z najlepszych dziewczyn w całym Hogwarcie. Dziewczyna podeszła do niego i pocałowała go w usta. Rety, jak ona świetnie całuje. Tak delikatnie, czule. Poczuł na swojej ręce ciepły dotyk jej ręki. W końcu Hermiona odsunęła się od swojego ukochanego, cały czas trzymając się za ręce. Milczeli. Wreszcie odezwał się Draco:
- Hermiona... Wyglądasz...
- Brzydko?- zapytała z uśmiechem dziewczyna
- Nigdy! Wyglądasz jak jakaś piękna bogini grecka, jak... jak...
- Uznajmy, że wyglądam pięknie- powiedziała Miona
- Właśnie. Widzę, że coś cię trapi. Możesz mi powiedzieć, o co chodzi?
- Martwię się cały czas tą przepowiednią. W dodatku codziennie mam koszmary, jedne gorsze od drugich.
- Doskonale wiesz, że Trelawney do dziwaczka. Nie ma się czym przejmować.
- W sumie masz rację... Przekonamy się pod koniec roku szkolnego.
- Patrz- blondyn wskazał ręką w stronę całujących się dwóch mężczyzn- Kto to jest?
     Miona spojrzała w kierunku wskazywanego przez Dracona. Dojrzała rudą czuprynę falującą na wietrze, który niedawno przyszedł. Dziewczyna zasłoniła sobie twarz ręką i stłumiła okrzyk zdumienia. Draco zapytał zaciekawiony:
- Hermiono, kto to taki? Nie wydaje ci się, że wygląda znajomo?
- Bo to jest nasz znajomy- szepnęła  Mionka- To jest Ron.
- Jasny gwint. Powiemy Harry'emu?
- Może. Nie myślmy teraz o nim, okej. Draco, pocałujesz mnie?- zapytała dziewczyna
- Jak zasłużysz na taką nagrodę.. oczywiście. Ale najpierw musisz mnie złapać!- krzyknął do Hermiony i zaczął uciekać w stronę dziedzińca. Miona, mimo tego, że miała na sobie szpilki, zaczęła za nim biec. Potykała się raz po raz, ale udało jej się dorwać swojego chłopaka. Malfoy chwycił szatynkę za biodra i przytulił ją do siebie. Pomału usiadł pod starym drzewem, cały czas trzymając Hermionę. Chwycił małą stokrotkę i wręczył ją Gryfonce, mówiąc:
- Jesteś taka piękna, jak ta stokrotka.
- Taa, jasne. Ale dzięki- powiedziała z uśmiechem Hermiona
     Siedzieli tak i rozmawiali, dopóki nie zorientowali się, że słońce ma się już ku zachodowi. Wstali i ruszyli pod dormitorium Hermiony. Po paru minutach byli już na miejscu. Draco czule pocałował Mionkę i życzył jej dobrej nocy. Dziewczyna długo patrzyła na odchodzącego Malfoya, aż w końcu westchnęła cicho i weszła do swojego dormitorium. Zdjęła z obolałych już nóg buty i ruszyła do łazienki. Po umyciu i odłożeniu sukienki i butów rzuciła się do łóżka i natychmiast zasnęła.
***
Przepraszam, że tak długo czekaliście na następny rozdział.
Dziękuję wam za wspaniałe komentarze i rady.
Dziękuje też za ponad 1000 wyświetleń *.*
Na kolejny rozdział spodziejwacie się tak pod koniec przyszłego tygodnia.
Hejty mile widziane :D

czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział VII

          Hermiona leżała na brzuchu w łóżku. Spoglądała na śpiącego obok niej Dracona. Po cichu wyszła z łóżka i udała się do łazienki. Wzięła prysznic i przebrała się w szatę czarodziejów. Podeszła do śpiącego blondyna i zostawiła mu krótki list informujący,  że poszła  na śniadanie i żeby się nie martwił. Wzięła swoją torbę i ruszyła do Wielkiej Sali. Tam byli już jej przyjaciele, pochłonięci jakąś rozmową. Nawet nie zauważyli, że Miona się do nich przysiadła. Po chwili powiedziała:
- Dzień dobry.
- A! Cześć, Granger!- powiedział Harry- Czemu nie przyszłaś do nas na małe przyjęcie?
- Przyjęcie?- zdziwiła się Gryfonka- Nic mi o tym nie wiadomo.
- Ach... Na śmierć zapomniałam...- złapała sie za głowę Ginny- Miałam ci mówić wczoraj, że organizujemy to całe przyjęcie... Wybacz.
- Nic się nie stało- uśmiechnęła sie Hermiona- Mnie nie brakowało atrakcji- puściła do nich oko
- Zaraz... Ty i Malfoy?- zapytał niepewnie Neville
Miona machnęła ręką. Na talerz wzięła sobie dwa tosty. Harry zagwizdał.
- Ulalala... Robi się coraz ciekawiej.
Brązowooka spłonęła rumieńcem. Po chwili powiedziała:
- Mniejsza o to. O czym tak rozmawialiście, kiedy przyszłam?
- Neville...- zaczęła Ginny- Chce się oświadczyć Lunie.
Hermiona zakrztusiła się tostem. Harry poklepał ją po plecach. Gdy jej przeszło, rzekła:
- Zaraz. Nie za wcześnie to, Neville?- zwróciła się do młodego Gryfona
- No... eee.. Ja ją kocham...
- Najlepsza wymówka na zaręczenie się z kobietą- mruknął Harry- Słuchaj, to bardzo poważna decyzja. Musicie się bardziej... poznać. Rozumiesz mnie?
- Nie.- powiedział Neville sucho. Harry westchnął.
- No nie przegadasz mu do rozumu. Hermionka, pomóż.
- Neville... My szanujemy, że ją tak bardzo kochasz. Chcemy dla ciebie i dla niej jak najlepiej. Wiemy, że kochasz Lunę nad życie. Ale poczekaj jeszcze z tymi zaręczynami. Może się okazać,że jesteście kompletnie niedobraną parą.
- Wy nic nie rozumiecie...- powiedział Neville i wyszedł z Wielkiej Sali.
- Mogę wiedzieć, czego nie rozumiemy?- zapytała Ginny
- Nie mam pojęcia. Chodźmy- powiedział do dziewczyn Wybraniec i ruszył do wyjścia. Wtem rozległ się krzyk. W drzwiach stała profesor Trenawley. Miała na sobie sukienkę, która wyglądała bardziej jak prześcieradło.Obwieszona była wieloma naszyjnikami i bransoletkami. Wyglądała na podekscytowaną i lekko wystraszoną. Chwyciła Puchona, który właśnie stał obok niej i zaczęła mówić głębokim basem:
- W dzień zakończenia roku szkolnego zmarli, którzy zginęli za Chłopca- Który- Przeżył powstaną ze swoich grobów i wrócą do swoich najbliższych. 
           Cała Wielka Sala zamarła. Wybraniec zbladł. Miona wpatrywała się przez dłuższą chwilę w kobietę, zanim dotarło do niej, że przed chwilą stara profesor wpadła w trans. Kobieta co chwila spoglądała to na Harry'ego, to na Puchona, którego trzymała za ramię. Po chwili przybiegła profesor McGonagall. Podeszła do Trenawley i zapytała:
- Sybillo, co się stało?
- Och... A miało coś się stać?- zapytała zdezorientowana profesor Trenawley- Czemu tak się na mnie gapicie?
- Pani właśnie- zaczęła Mionka- wpadła w trans. 
- W trans?- zdziwiła się kobieta- Panno Granger, proszę nie opowiadać głupstw!
- Sybillo proszę, chodź ze mną- powiedziała dyrektorka. Trenawley posłusznie poszła za nią. Obie ruszyły w stronę gabinetu McGonagall. Hermiona pociągnęła Harry'ego i Ginny w stronę wyjścia z Wielkiej Ssali. Czuła na sobie spojrzenie wielu osób.
- Gapią się na nas.- mruknął posępnie Wybraniec
- Nie dziwię się im. Harry, wierzysz w to?- zapytała Miona Gryfona
- To świruska- powiedział chłopak- Nie mogę jej wierzyć.
- Kiedyś jak wpadła w trans, wszystko sie spełniło- powiedziała Brązowooka
- Hermiona, to NIEMOŻLIWE, że w jakiś cudowny sposób zmarli powstają z grobów i jakby nigdy nic idą sobie żyć.
- Harry...- zaczęła Ginny
- Koniec dyskusji- powiedział Harry.
      Przez resztę dnia Miona nie mogła sie skupić. Dostała N za pracę na lekcji na eliskirach. Draco przyszedł dopiero na obiad. Nic nie mówił o tym, co zaszło między nim a Hermioną. Kiedy wszyscy opowiedzieli mu o przepowiedni Trenalwey, powiedział:
- Trochę dziwna ta przepowiednia. Brzmi jak zwykłe zdanie. Dziwne, nie? Harry ma rację. To świruska. Każdy uważa, że nie potrafi przepowiadać i zawsze wymyśla te swoje całe bzdury.
- Ja nadal uważam, że mówi prawdę- upierała się Hermiona- Jeszcze zobaczycie!
- A ta dalej swoje. Co teraz mamy?
- Astronomię. Wyjątkowo będziemy się uczyć w klasie, nie w Wieży Astronomicznej.
- Już zaczynają się lekcje, chodźcie- powiedziała Ginny. Wyszli z Wielkiej Sali, lecz nie wiedzieli w KTÓREJ klasie będą się uczyć. Wtem przechadzała się po korytarzu profesor Swan (xd). Harry podbiegł do niej i zapytał ją o coś Po chwili przyszedł, mówiąc:
- Mamy iść pod salę do Obrony Przed Czarną Magią.
- A czy nie przypadkiem Krukoni mają teraz OPCM?- zapytał zdziwiony Malfoy
- Mają zajęcia w terenie- odparł Harry- Idziemy.
           Ruszyli za chłopakiem. Wszyscy uczniowie przechodzący obok spoglądali z niezrozumiałym współczuciem, niektórzy nawet ze strachem. Hermiona nie lubiała, gdy wiele par oczu jest zwrócone na nią i jej przyjaciół. W końcu doszli pod klasę. Draco pożegnał się z Mioną, bo miał teraz Eliksiry. Z wielkim żalem dziewczyna puściła swojego chłopaka. Przyszła do nich profesor Swan. Była to kobieta o czarnych jak węgiel oczach i blond włosach. Miała około trzydziestki, choć z wyglądu przypominała na czterdziestoletnią, przepracowaną kobietę. Otworzyła drzwi do sali i zaprosiła wszystkich Gryfonów do środka. Puchoni przyszli dwie minuty później. Profesor Swan odjęła im 50 punktów.
- Dziś wyjątkowo będziemy się uczyć nie praktyki i teorii, tylko SAMEJ teorii. Otwórzcie sobie podręczniki na stronie 234 i przeczytajcie cały ten dział. Potem będziecie pisać to, czego sie nauczyliście w tym dziale.
Miona jęknęła, gdy przeczytała pierwsze trzy zdania. Wtem ktoś szturchnął ją w łokieć. To był Harry. Podał jej mały zwitek pergaminu. Hermiona rozglądnęła się, czy profesor Swan nie patrzy w jej stronę i zaczęła czytać:
Rety, Miona ratunku. Co to znaczy hipogrologia? Pierwszy raz w życiu coś takiego słyszę.
Dziewczyna zamyśliła się przez chwilę. Co to jest? Westchnęła i odpisała:
Sama nie wiem. Może napisz,że to gwiazdy odpowiadające za poczęcie hipogryfów czy coś takiego. Hej, widzisz gdzieś Neville'a? Chyba musimy go przeprosić i spytać go, czego nie rozumiemy.
Podała Wybrańcowi kartkę. Po trzech minutach kartka wróciła do niej z odpowiedzią:
Siedzi w pierwszej ławce. Swan mu coś tłumaczy. To dobry pomysł. Mnie tez bardzo ciekawi, czego nie rozumiemy?
Hermiona odpisała:
Że nie rozumiemy co to miłość po miesiącu znajomości?
Harry:
Albo nie rozumiemy MIŁOŚCI?
- POTTER!
Hermiona podskoczyła. Nad Harry'm stała profesor Swan. Wyglądała na wyjątkowo wściekłą.
- Masz szlaban! Odejmuję 50 punktów Gryffindorowi!- i odeszła
Mionka szepnęła cicho do Pottera:
- Przepraszam.
- Nic się nie stało.- uśmiechnął się chłopak.
      Wieczorem Hermiona i Ginny postanowiły porozmawiać z Neville'm i go przeprosić. Harry był w tym czasie na szlabanie. Neville siedział sam w fotelu przed kominkiem i wpatrywał się jak zaczarowany w wesoło tryskający ogień. Ginny i Miona usiadły naprzeciwko niego. Po chwili Ruda niepewnie zaczęła:
- Neville, chcielibyśmy cię przeprosić.
Nie wiem za co, pomyślała Hermiona. Gryfon spojrzał na dziewczyny. Lekko się uśmiechnął.
- Wiecie, dlaczego chcę się Lunie oświadczyć?
- Nie.- odparły jednocześnie Hermiona i jej przyjaciółka.
- Moi rodzice... Oni...- powiedział Neville z coraz większym uśmiechem na ustach- Zdrowieją. Zaczynają rozpoznawać mnie i babcię. Można z nimi normalnie rozmawiać. Chciałem, żeby byli przynajmniej na takim ważnym dla mnie wydarzeniu, jak ślub.
- Dlaczego?- zapytała Brązowooka
- Bo mogą znowu wszystko zapomnieć- odparł Neville
- Głupstwo. Jeżeli już raz odzyskali pamięć, to nie mogą ot tak sobie ją sobie stracić.- prychnęła Ginny
- Mniejsza o to. To świetnie, Neville!- zawołała Mionka- Mam nadzieję, że całkowicie odzyskają pamięć!
- Ale i tak uważamy, że powinienieś poczekać z zaręczynami- powiedziała Ginny
- Maaacie rację- ziewnął Neville- Dobranoc.
- Dobranoc- powiedziała Ginny. Hermiona też postanowiła położyć się spać. Weszła do swojego dormitorium, wzięła prysznic, przebrała się i zasnęła.
***
Chcę wam wszytskim podziękować za takie miłe komentarze :*
Chce tez podziekowac za 600 wyświetleń *.*
I jak? Podoba się?
A i jeszcze jedno:
Dzięki wielkie za wszelkie rady :D
Hejty mile widziane ;D

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział VI

           Hermiona wciąż nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Chodziła już z Draco od 3 miesięcy,lecz nadal myślała, że nagle obudzi się z pięknego snu. Nastała wiosna. Cały świat zaczął budzić się do życia. Luna i Neville zaczęli ze sobą chodzić. Oprócz nadchodzących wakacji nieuchronnie zbliżały się też owutemy. Nauczyciele zadawali coraz więcej prac domowych. Miona, jako najlepsza uczennica na siódmym roku w Hogwarcie, z zadaniami nie miała najmniejszego problemu, w przeciwieństwie do jej przyjaciół i chłopaka. Z czystej dobroci każdemu pomagała, jeśli tylko miała na to czas. Siedziała teraz na dziedzińcu, pod wielkim dębem, dającym schronienie przed gorącym słońcem.Po jej prawej stronie leżeli rozłożeni Harry, Draco i Neville. Sprzeczali się, która dziewczyna- Ginny, Hermiona czy Luna- jest najseksowniejsza. Oczywiście każdy postawił na swoją ukochaną. Po jej drugiej stronie siedziały dziewczyny i śmiały się ze swoich chłopaków oraz przeglądały mugolskie czasopisma. Brązowooka dokładnie obserwowała Dracona Był wobec Neville'a i Harry'ego miły. Oni także traktowali go jak dobrego przyjaciela .Nagle blondyn zapytał:
- Wiecie już, gdzie chcecie pracować?
- Mi się marzy praca w Ministerstwie- powiedział Harry- Chcę zostać Aurorem.
- A ja mam zamiar być profesorem zielarstwa w Hogwarcie- oświadczył z dumą Neville
- Hohohoh, jak ambitnie- powiedziała Hermiona
- A ty?- zapytała Ginny
- Co- ja?
- Jak chcesz zarabiać na życie- powiedziała Ruda
- Aaa, o to wam chodzi- mruknęła Miona- Więc.. mam zamiar pracować w Ministerstwie Magii. Chcę, żeby skrzaty domowe mogły dostawać zapłaty za swoja pracę.
- O nie...- jęknął Wybraniec- Proszę cie, tylko nie reaktywuj tej twojej WSZY.
- To nie była żadna WSZA!!- krzyknęła do niego- Ciekawe, jakbyś się czuł jako skrzat domowy, który nie dostaje tego, co mu się należy!
- Hermiono- zaczął uspokajającą Draco- One takie już są. Nie będą chciały zapłaty.
- Będą chciały! Jeszcze zobaczycie!- wrzasnęła tak, że prawie cały zamek ją usłyszał. Ludzie, którzy przechodzili obok, spoglądali w ich stronę. Gryfonka wzięła torbę na ramię i zamaszystym krokiem ruszyła w stronę  Pokoju Wspólnego Gryfonów.
- Się porobiło- mruknął Neville
                                                                         *
           Hermiona nie przyszła na resztę zajęć, jakie ją czekały. Siedziała na oknie u siebie w dormitorium i spoglądała na ptaki przelatujące nad zamkiem. Nagle ktoś zapukał. Miona nie miała najmniejszej ochoty, mu otwierać. Doskonale wiedziała, kto to był.  Chciała być sama, z dala od ludzi, którzy chwilami jej nie rozumieli. Wtem rozległ się głos otwieranych drzwi. Dziewczyna nie zwracała na to najmniejszej uwagi.  Wtem ktoś położył rękę na jej ramieniu. Brunetka zeskoczyła z okna jak poparzona i warknęła do Malfoya:
- Mógłbyś się ode mnie odwalić na pięć minut?!
Ale to nie był Draco. Przed nią stała..
Profesor McGonagall. Miała bardzo zatroskaną minę.
- Coś nie tak?- zapytała- Pan Malfoy, Potter i reszta mówili, że nie przyszłaś na zajęcia. Coś się stało?
- Źle się poczułam- skłamała dziewczyna- Ale już wszystko w porządku. I przepraszam,że tak na panią wyskoczyłam- dodała wbijając wzrok w podłogę. Dyrektorka uśmiechnęła się.
- Nic się nie stało, panno Granger. Nie wiedziałaś przecież, kto wchodzi do pokoju.- i wyszła.
     Miona stała bez ruchu. Nie wiedziała, co zrobić. Wyjść i przeprosić za tak podłe i gwałtowne zachowanie,   czy ich zignorować? Wybrała to drugie. Ruszyła w stronę łazienki. Stanęła przed lustrem i jej oczom ukazała się kobieta z kręconymi włosami w odcieniu czekoladowym. ,,Czy ja muszę być taka wybuchowa?- pomyślała- Nigdy, ale to nigdy nie potrafię utrzymać języka za zębami. Przez to wszystko mogę stracić przyjaciół i chłopaka. Nie chcę być sama''. Odkręciła kurek w umywalce i przemyła swoją twarz zimną, orzeźwiającą wodą.  Zakręciła kran i wzięła prysznic. Następni weszła do swojego łóżka i zasnęła.
                                                                * 
          Oślepił ją blask porannego słońca. By się przed nim ustrzec, zasłoniła sobie twarz rękami. Leniwie podniosła się z łóżka i ziewnęła, przeciągając się. Wstała, wzięła szybki prysznic, ubrała się i ruszyła z torba pełną książek na śniadanie do Wielkiej Sali. Siadając do stołu Gryfonów, Harry zapytał ją z lekkim wahaniem w głosie:
- Nie obraziłaś się na nas?
- Przez pierwsze trzy godziny, owszem. Ale gdy to sobie wszystko przemyślałam, to już nie byłam obrażona.- odparła z uśmiechem Hermiona i zabrała się za jajko sadzone z boczkiem- Może ktoś mi podać sok dyniowy?- dodała z pełną buzią swojego śniadania. Neville podał jej sok i na swoje nieszczęście rozlał go na swoją szatę. Zaklnął pod nosem i chusteczką zaczął wycierać wielką plamę.
- Pomóc ci?- zapytała Miona, biorąc szklankę z resztką soku i nalewając sobie płynu.
- Nie, dzięki- odparł Neville- Wyschnie.
           Wszyscy wzruszyli ramionami i zabrali się za swoje śniadania. Po piętnastu minutach wszyscy razem poszli pod salę do Historii Magii. Mieli ją z Krukonami, więc przysiądzie się do nich Luna. Usiedli na pobliskich ławkach i rozmawiali o zbliżających się owutemach. Po chwili przyszła Luna. Na jej widok Neville krzyknął radośnie i rzucił się na biedną dziewczyną  i obdarowując ja serią pocałunków. Ginny zachichotała cicho a Harry mruknął:
- Ach... ci świeżo upieczeni zakochani... Żeby się tylko chłopak szybko zorientował, że bycie z kobietą to nie lada wyzwanie...
           Za to, co powiedział Wybraniec, dostał w ucho od Ginny. Wtem rozbrzmiał dzwon ogłaszający lekcje. Wszyscy, z czystego przyzwyczajenia, wzięli swoje torby i ustawili się w parach pod wejściem do sali. Hermiona stała z Ginny, natomiast Harry z Ronem. Nim się obejrzeli, poczuli chłodny wiatr, zwiastujący nadejście ducha. Profesor Binns nie patrząc na nikogo otworzył wejście do sali i zaprosił wszystkich do środka. Brązowooka usiadła w ławce razem z Ginny, Ronem i Harry'm. Neville i Luna wybrali sobie miejsca po drugiej stronie sali. Duch usiadł ( jeżeli w ogóle można to nazwać siedzeniem) na krześle przy swoim biurku i zaczął śmiertelnie nudny wykład o wojnach goblinów, tak dobrze wszystkim znany. Przez pierwsze piętnaście minut Hermiona gorliwie zapisywała wszystkie potrzebne notatki, lecz nawet ją ten temat znudził. Ron dosłownie zasnął, Ginny lekko drzemała a Harry zaczął czytać książkę o quidditchu. Gdy rozbrzmiał dzwon na przerwę, wszystkim wróciła chęć do życia. Udali się pod salę do OPCM. Mieli ją ze Ślizgonami, więc Draco też tam będzie, pomyślała Hermiona. Rozglądała się we wszystkie strony sprawdzając, czy nie idzie jej ukochany. Nagle usłyszała za sobą głos:
- Tutaj jestem.
Miona natychmiast się obróciła i rzuciła na szyję Malfoyowi. Ten obdarzył ją długim pocałunkiem. Po chwili dziewczyna powiedziała.
- Przepraszam, że tak wczoraj na ciebie nakrzyczałam.
- Nic się nie stało- odparł z uśmiechem blondyn
- Po tej lekcji będziemy musieli porozmawiać.
- Oczywiście.
          Po lekcji Hermiona zaprosiła Draco na przechadzkę po zamku. Chciała mu powiedzieć o swoich planach dotyczących odnalezienia rodziców. Nie wiedziała, jak się do tego zabrać, wiec potrzebowała jego pomocy.
- Wiesz, że wyczyściłam pamięć moim rodzicom, żeby móc poszukiwać horkruksy?
- Taaak. Niech zgadnę: chcesz ich odnaleźć?
- Dokładnie. Problem w tym, że nie mam zielonego pojęcia, gdzie ich szukać.
- Mówiłaś, że ich życiowym celem było wyjechanie do Australii. Może tam powinnaś zacząć szukać.
- Dobry pomysł. Tylko wiesz... potrzebowałabym osoby, która pomagałaby mi w poszukiwaniach. Chciałam, żeby to byłeś właśnie ty.
- Ee... Hermiono... Ja... Jesteś tego pewna?
- Absolutnie pewna. Kiedy wyjeżdżamy?
- Może tak.. na początku wakacji?
- Świetnie- skwitowała Hermiona- Więc nic innego nie robić, tylko czekać do końca wakacji!
- Miono, kochanie- powiedział cicho Draco- Chciałem cię przedstawić moim rodzicom.
- J-jak to? M-mnie?- zająknęła się dziewczyna
- Tak, ciebie. Tylko nie teraz, oczywiście. Tak pod koniec września tego roku. Zgadzasz się?
- Ja... Tak. Hej, słychać dzwon na lekcje. Chodźmy, bo jeszcze nam Watson odejmie punkty za spóźnienie się na lekcje!- i pociągnęła chłopaka w stronę sali OPCM.
           Przez resztę dnia Hermiona rozmyślała o spotkaniu oko w oko w Lucjuszem Malfoyem. Przeczuwała, że to się źle skończy. Dla niej i Dracona. Będąc u siebie w dormitorium dostała list. Jego treść brzmiała tak:
        Droga Hermiono
Nie wiem, jak to się stało, ale ja i twój tata byliśmy w Australii. Ktoś, jak mówił zdjął z nas jakieś zaklęcie Oloviate czy jakoś tak. Możesz nam wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi? Proszę, odpisz szybko 
                                         Mama
     Dziewczynie zawirowało w głowie. Kto mógł zdjąć zaklęcie Obliviate z rodziców? A może ktoś się pod mamę podszył? Bez zastanowienia zeszła do Pokoju Wspólnego. Wiedziała, że siedzą tam Harry, Ginny, Neville i Ron. Podbiegła do nich i krzyknęła entuzjastycznie:
- Moja mama i tata są odnalezieni!!!
- Ale jak to- odnalezieni?- zapytał Harry- Możesz nam to wytłumaczyć?
- Dostałam list od mamy. Masz- podała zwitek pergaminu Wybrańcowi. Ten zaczął uważnie czytać. Wokół niego zebrał się Ron i Neville, a Ginny, siedząca obok niego, zaglądała mu przez ramię. Gdy przeczytał list Harry zamyślił się. Po chwili powiedział:
- Cóż... Nie sądzę, że  ktoś mógł się podszyć pod twoją matkę.
- A śmierciożercy?- zapytała Hermiona
- W Azkabanie- odparł Harry- Każdy ze śmierciożerców jest już schwytanych.
- Więc kto zmodyfikował pamięć moim rodzicom?- zapytała Hermiona
- Nie ważne- macnęła ręką Ginny- Ważne, że już ich odzyskałaś!
- Właśnie... Odzyskałam ich. Muszę jej to wszystko wytłumaczyć i powiedzieć Draco!
- A idź idź do swojej fretki- powiedział Ron
     Hermiona pierwsze co zrobiła, to napisała list do mamy. Nie miała pojęcia, jak to wszystko jej wytłumaczyć, żeby zrozumiała. Chciała opowiedzieć jej wszystko- o Bitwie o Hogwart, o Draco. W końcu podeszła do sowy, która dostarczyła jej list. Zawiązała do jej nóżki list i otworzyła okno. Sowa wyleciała z
pokoju i znikła za drzewami. Nagle poczuła na sobie ciepłą dłoń Malfoya.
- Draco!-krzyknęła Miona- Jak się tu dostałeś??
- Zapomniałaś, że jest drugie wejście, dla osób spoza domu Lwa?
- Ach.. no tak... Wiesz, że...
- Że twoim rodzicom zmodyfikowano pamięć? Tak, wiem.
- Skąd? 
- Tajemnica.- powiedział blondyn i pocałował dziewczynę. Ta zaczęła rozpinać jego koszulę. Ten także zaczął ją rozbierać. Hermiona pociągnęła ukochanego na łóżko. Była gotowa.
*** 
Tadam! 
Nie chciałam rozwijać zbytnio ostatniej sceny Dziękuję za takie miłe komentarze. Dziękuję za to, że zostałam nominowana do Liebster Award.
Ale chcę też podziękować wam za to, że zwracacie mi uwagę, bo gdyby non stop dostawałabym pozytywne opinie, doszłabym do wniosku, że piszę najlepiej na świecie sra la la la XD
Cóż...
To tyle.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.